piątek, 13 listopada 2009

"This is a brief account of the treatment of depression using poetry therapy as the modality. The patient was a professional man, 42 years of age. Ten treatment sessions are synthesized in this study which follows the epiphany of the self"

Ken Edgar, Indiana University of Pennsylvania "PSYCHOTHERAPY: THEORY, RESEARCH AND PRACTICE" VOLUME 16, # 1 , SPRING, 1979

 

I myślę sobie, że owszem, zdarzało mi się czytać  wiersze młodych twórców tak straszne, że wyciskały łzy i może takie katharsis jest ważnym elementem terapii, zastanawia mnie tylko, czy to etyczne?

niedziela, 18 października 2009



Wiem, jestem okropna. W zasadzie zajmuje mnie wyłącznie spanie oraz to, jak ładnie wyglądać, a jedyne problemy, to gdy nie mogę się wyspać albo stwierdzam, że jednak nie wyglądam tak ładnie, jakbym chciała. Jestem próżna i leniwa.
Mam za to jedną ciekawą właściwość, ale nie, żebym się chwaliła. Z resztą nie ma czym, ponieważ to w najmniejszym nawet stopniu nie wydaje się być zależnie ode mnie. Tą zaletą jest komplikowanie spraw, bez mojej pomocy, przy mojej zaledwie obecności zawsze dzieje się jakiś nieziemski cyrk, zazwyczaj bardzo dramatyczny i bardzo poetycki, idealny do opisania. I to właśnie zamierzam zrobić. A właściwie muszę. Tylko artystom lenistwo i próżność się wybacza.


Obudziłam się późno w nocy. Za oknem padało i wiał bardzo silny wiatr. Podeszłam więc do parapetu, by przyjrzeć się dokładnie i wtedy usłyszałam za sobą ciche kroki. Ktoś stanął tuż obok i oparł się o parapet. To był Stefanek. Uśmiechnęłam się do niego, byłam jeszcze zaspana, po chwili jednak oprzytomniałam.
- O Boże, Stefanek, to znowu ty? Przecież wiesz, że nie ma tu miejsca dla ciebie. I w ogóle to czemu przychodzisz z tym do mnie?
Nie zdążył powiedzieć "ale". Ani tych innych rzeczy, które nastąpiły by potem, łącznie z "to nie takie proste", ani "chcę porozmawiać, proszę".
Była prawie druga i nie miałam siły, na taką godzinę to zbyt skomplikowane.
Rzuciłam się na łóżko i zasnęłam.

 


***


"Pośród gości będą różni, o, bardzo różni, ale nikogo, królowo Margot, proszę nie wyróżniać! Jeśli nawet ktoś się pani nie spodoba... ja wiem, oczywiście, że nie da pani tego po sobie poznać, o tym nie ma mowy! Zauważy, natychmiast zauważy! Jedyne wyjście to polubić takiego kogoś, trzeba go polubić, królowo! Gospodyni balu zostanie za to po stokroć wynagrodzona. I jeszcze jedno - proszę nie zapomnieć o nikim! Chociaż uśmiech, jeżeli nie starczy czasu, żeby rzucić jakieś słówko, choćby najlżejsze skinienie głowy! Cokolwiek pani zechce, byle tylko nikt nie zastał pominięty. Inaczej uświerkną ze zgryzoty..."


Michaił Bułhakow, "Mistrz i Małgorzata"

 

 

 

piątek, 16 października 2009

W drodze na zajęcia zobaczyłam martwego kotka. Miał szare futerko, zupełnie mokre od deszczu, kiedyś musiało być bardzo miękkie. Leżał na trawniku z otwartym pyszczkiem, całym czerwonym. Leciała z niego krew.

I nie mówię tu o jakimś mistycyzmie śmierci czy tym, że jestem mroczna, bo opisuję martwe zwierzaki, ale o fakcie, że musiałam go znaleźć w momencie, gdy w głowie miałam najczarniejsze myśli na temat sprawy, o której opowiadać mi nie wolno i w którą nikt nigdy by mi nie uwierzył, a tego kota odebrałam, jako rybę w gazecie.

***

Czemu mnie się to przytrafia? Przecież nie jest nawet poniedziałek...

czwartek, 08 października 2009

Jestem już taka stara...

piątek, 02 października 2009

Jest juz jesien i wszedzie pelno lisci, kasztanow, coraz mocniej wieje wiatr. A ja siedze przed starym komputerem i przypominam sobie wszystkie zapomniane zdjecia, poprawiam notatki, koncze listy. Chociaz nie wszytko dziala, spacja szwankuje, zepsulo sie g, ale bez jakiegos dramatu.

 

wlasnie.

 

liscie i listy.

sobota, 12 września 2009
sobota, 05 września 2009

Dziś rano spotkałam go w przedpokoju. Ruszył w moim kierunku, zatrzymał się jednak dwa kroki ode mnie i zamrugał. Powiedziałam mu "dzień dobry" i chciałam pogłaskać. Wtedy podniósł się i odszedł kawałek dalej. Zamrugał ponownie.

To była kocia aluzja.

Ty głupi grubasie.

czwartek, 03 września 2009

Godzina 20.15

Wpadliśmy tam wczoraj z wizytą, ale ganek był zamknięty, a gąska dawno pojechała do domu.

środa, 26 sierpnia 2009

Piszę dzieło mojego życia, gdyby ktoś nie zauważył.

niedziela, 23 sierpnia 2009

Stefanek to kolejna osoba, którą spotkał wątpliwy zaszczyt bycia moim bohaterem. Poznałam go jakiś czas temu. Miły i uprzejmy, powiedział "dzień dobry" i podał mi rękę, a mnie zrobiło się głupio. Popatrzyłam mu przez chwilę w oczy po czym szybko spuściłam wzrok.

 


 

Przepraszam, muszę Pana opisać.

sobota, 15 sierpnia 2009
środa, 24 czerwca 2009



Gdyby ktoś się zastanawiał, czemu nie śpię, to powiem, że czytam o hypocretinergic neurons i ventrolateral preoptic area. Dodałam małym druczkiem, by nie wyglądało to tak, jakbym robiła z tego faktu tragedię.

Chociaż no, w ogóle to strasna zaba, trzeba przyznać.

 

poniedziałek, 22 czerwca 2009

Czekam przed salą i czytam o III statucie litewskim, to mnie uspokaja. Poza tym prawo jest seksi.

 

Nie mówiąc już o prawnikach.

środa, 17 czerwca 2009

 

Proszę zwrócić uwagę na syrenkę.

 

Zdjęcie z pierwszego czerwca hura!

 

Brawa za oryginalną kompozycję :)

 

Tak, ta czerwona torebeczka jest przyszyta do tej plastikowej...

 

Jeż spotkany dzisiaj na pradze.

 

niedziela, 07 czerwca 2009

 

Tak to się kończy, gdy prosisz prawnika, by oderwał się od książek i zmył naczynia.

(Teraz wiem już, czemu Rzym upadł)

 

 

czwartek, 14 maja 2009

 

W moim życiu zaświeciło nowe, jasne słońce, gdy dowiedziałam się, że esej może być double spaced.

środa, 06 maja 2009

 

Piszę, kiedy nie patrzy. W pospiechu zakłada różowe (!) majtki i dopina guziki koszuli.

Trzeba się przygotować.

To drugi raz z maturą.

 

czwartek, 23 kwietnia 2009

Kwiecień za oknem jest okrutnie piękny, a ja już czuję sesję. Siedzę przy świetne lampki, nie oglądam telewizji, nie czytam gazet i nie jem, bo praca odbiera mi apetyt i chęć do życia. Obawiam się, że tylko głaskanie kota sprawia mi jeszcze przyjemność.

 

A w ogóle to znalazłam dzisiaj czarną koszulę. Jest za duża jak na moją i mam już pewne podejrzenia, więc samca, o którym mowa, proszę, by się zgłosił. Albo i nie. Mało mam czarnych koszul.

 

 

 

 

 

 

 

niedziela, 19 kwietnia 2009

 

 

 

00:13:57 Pan P. (xxxxxx)
ona jest całkiem ładna

00:14:00 hurrr (7180590)
ale słuchaj, Ty wolisz facetów

00:14:11 Pan P. (xxxxxx)
ok, może masz rację...

 

<chwila namysłu>

 

 

00:14:21 Pan P. (xxxxxx)
chociaż... Ty też wolisz facetów.

00:14:41 hurrr (7180590)
ale ja mam radar wykrywający konkurencję, niezawodny girl evaluator

00:15:24 hurrr (7180590)
i jak na nią patrzę, to nie piszczy 

 

 


 

 

 

czwartek, 16 kwietnia 2009


Wyrósł mi kolejny ząb, ząb mądrości z tego, co wiem, a z tego, co czuję, to chyba gdzieś na policzku.


A w dodatku nic a nic nie pomógł.

poniedziałek, 06 kwietnia 2009

 

 

 

 

Moje serce zwija się w spazmach.

środa, 01 kwietnia 2009

 

Patrz! Pod Twoim łóżkiem jest niebieski słoń!

 

 

 

 

 

 

 

wtorek, 31 marca 2009

 

To już dwa lata.

niedziela, 29 marca 2009

 

Szliśmy ulicą niedaleko Starego Miasta, by zobaczyć Arkady Kubickiego. Gdy byliśmy niedaleko skręciliśmy w stronę mostu, a następnie wskoczyliśmy na dom, który wynurzał się z rzeki i płynęliśmy na nim do drugiego brzegu, ale ten dom zaczął tonąć. Krzyczeliśmy do ludzi daleko, ale oni nie słyszeli, wyskoczyliśmy więc i ruszyliśmy dalej, doszliśmy prawie pod most a tam zniknęła woda, zamiast niej był już pas startowy, lądowały na nim samoloty, tylko że za chwilę zniknęły światełka i namalowane pasy, kwiaty wyrosły z asfaltu, my usiedliśmy pod ścianą i podszedł do mnie Z., przymilał się i chciał pocałować (sic!) i ja czekałam, aż to zrobi, żebym mogła go uderzyć, zamiast tego wstałam i poszłam pieścić jakiegoś kotka, który zasnął w pudełku i powiedziałam I., że mam jeszcze trochę czasu do francuskiego, (wskazówki zegarka pędziły jak oszalałe), poszłam do jego domu, drzwi wejściowe były obdrapane, a w środku wszystko niebieskie i takie bardzo wysokie ściany, pod sufitem wisiały szklane rogi jeleni, widziałam też rozkładany stół, który miał pomiędzy każdą parą nóg rzeźbioną głowę biedronki. Podeszła do mnie L., pokazała mi w albumie wydzieranki zrobione z dzbanków i torebek herbaty, kolorowe kolaże i wtedy spojrzałam na parapet, na którym stał, też niebieski, młynek sampo i pomyślałam sobie, że to świetny pomysł i że go zazdroszczę.

 

Ale nie muszę.

Bo to był w końcu mój sen.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12