|
Archiwum
Zakładki:
oto jestem
na youtube
Znajomi i blogi, na których bywam
|
piątek, 13 listopada 2009
"This is a brief account of the treatment of depression using poetry therapy as the modality. The patient was a professional man, 42 years of age. Ten treatment sessions are synthesized in this study which follows the epiphany of the self" Ken Edgar, Indiana University of Pennsylvania "PSYCHOTHERAPY: THEORY, RESEARCH AND PRACTICE" VOLUME 16, # 1 , SPRING, 1979
I myślę sobie, że owszem, zdarzało mi się czytać wiersze młodych twórców tak straszne, że wyciskały łzy i może takie katharsis jest ważnym elementem terapii, zastanawia mnie tylko, czy to etyczne?
niedziela, 18 października 2009
Obudziłam się późno w nocy. Za oknem padało i wiał bardzo silny wiatr. Podeszłam więc do parapetu, by przyjrzeć się dokładnie i wtedy usłyszałam za sobą ciche kroki. Ktoś stanął tuż obok i oparł się o parapet. To był Stefanek. Uśmiechnęłam się do niego, byłam jeszcze zaspana, po chwili jednak oprzytomniałam.
*** "Pośród gości będą różni, o, bardzo różni, ale nikogo, królowo Margot, proszę nie wyróżniać! Jeśli nawet ktoś się pani nie spodoba... ja wiem, oczywiście, że nie da pani tego po sobie poznać, o tym nie ma mowy! Zauważy, natychmiast zauważy! Jedyne wyjście to polubić takiego kogoś, trzeba go polubić, królowo! Gospodyni balu zostanie za to po stokroć wynagrodzona. I jeszcze jedno - proszę nie zapomnieć o nikim! Chociaż uśmiech, jeżeli nie starczy czasu, żeby rzucić jakieś słówko, choćby najlżejsze skinienie głowy! Cokolwiek pani zechce, byle tylko nikt nie zastał pominięty. Inaczej uświerkną ze zgryzoty..." Michaił Bułhakow, "Mistrz i Małgorzata"
piątek, 16 października 2009
W drodze na zajęcia zobaczyłam martwego kotka. Miał szare futerko, zupełnie mokre od deszczu, kiedyś musiało być bardzo miękkie. Leżał na trawniku z otwartym pyszczkiem, całym czerwonym. Leciała z niego krew.
I nie mówię tu o jakimś mistycyzmie śmierci czy tym, że jestem mroczna, bo opisuję martwe zwierzaki, ale o fakcie, że musiałam go znaleźć w momencie, gdy w głowie miałam najczarniejsze myśli na temat sprawy, o której opowiadać mi nie wolno i w którą nikt nigdy by mi nie uwierzył, a tego kota odebrałam, jako rybę w gazecie.
***
Czemu mnie się to przytrafia? Przecież nie jest nawet poniedziałek...
czwartek, 08 października 2009
piątek, 02 października 2009
Jest juz jesien i wszedzie pelno lisci, kasztanow, coraz mocniej wieje wiatr. A ja siedze przed starym komputerem i przypominam sobie wszystkie zapomniane zdjecia, poprawiam notatki, koncze listy. Chociaz nie wszytko dziala, spacja szwankuje, zepsulo sie g, ale bez jakiegos dramatu.
wlasnie.
liscie i listy.
sobota, 12 września 2009
sobota, 05 września 2009
Dziś rano spotkałam go w przedpokoju. Ruszył w moim kierunku, zatrzymał się jednak dwa kroki ode mnie i zamrugał. Powiedziałam mu "dzień dobry" i chciałam pogłaskać. Wtedy podniósł się i odszedł kawałek dalej. Zamrugał ponownie. To była kocia aluzja. Ty głupi grubasie.
czwartek, 03 września 2009
Godzina 20.15 Wpadliśmy tam wczoraj z wizytą, ale ganek był zamknięty, a gąska dawno pojechała do domu.
środa, 26 sierpnia 2009
niedziela, 23 sierpnia 2009
Stefanek to kolejna osoba, którą spotkał wątpliwy zaszczyt bycia moim bohaterem. Poznałam go jakiś czas temu. Miły i uprzejmy, powiedział "dzień dobry" i podał mi rękę, a mnie zrobiło się głupio. Popatrzyłam mu przez chwilę w oczy po czym szybko spuściłam wzrok.
Przepraszam, muszę Pana opisać.
sobota, 15 sierpnia 2009
środa, 24 czerwca 2009
Gdyby ktoś się zastanawiał, czemu nie śpię, to powiem, że czytam o hypocretinergic neurons i ventrolateral preoptic area. Dodałam małym druczkiem, by nie wyglądało to tak, jakbym robiła z tego faktu tragedię. Chociaż no, w ogóle to strasna zaba, trzeba przyznać.
poniedziałek, 22 czerwca 2009
Czekam przed salą i czytam o III statucie litewskim, to mnie uspokaja. Poza tym prawo jest seksi.
Nie mówiąc już o prawnikach.
środa, 17 czerwca 2009
Proszę zwrócić uwagę na syrenkę.
Zdjęcie z pierwszego czerwca hura!
Brawa za oryginalną kompozycję :)
Tak, ta czerwona torebeczka jest przyszyta do tej plastikowej...
Jeż spotkany dzisiaj na pradze.
niedziela, 07 czerwca 2009
Tak to się kończy, gdy prosisz prawnika, by oderwał się od książek i zmył naczynia. (Teraz wiem już, czemu Rzym upadł)
czwartek, 14 maja 2009
środa, 06 maja 2009
Piszę, kiedy nie patrzy. W pospiechu zakłada różowe (!) majtki i dopina guziki koszuli. Trzeba się przygotować. To drugi raz z maturą.
czwartek, 23 kwietnia 2009
Kwiecień za oknem jest okrutnie piękny, a ja już czuję sesję. Siedzę przy świetne lampki, nie oglądam telewizji, nie czytam gazet i nie jem, bo praca odbiera mi apetyt i chęć do życia. Obawiam się, że tylko głaskanie kota sprawia mi jeszcze przyjemność.
A w ogóle to znalazłam dzisiaj czarną koszulę. Jest za duża jak na moją i mam już pewne podejrzenia, więc samca, o którym mowa, proszę, by się zgłosił. Albo i nie. Mało mam czarnych koszul.
niedziela, 19 kwietnia 2009
00:13:57 Pan P. (xxxxxx) 00:14:00 hurrr (7180590) 00:14:11 Pan P. (xxxxxx)
<chwila namysłu>
00:14:21 Pan P. (xxxxxx) 00:14:41 hurrr (7180590) 00:15:24 hurrr (7180590)
czwartek, 16 kwietnia 2009
Wyrósł mi kolejny ząb, ząb mądrości z tego, co wiem, a z tego, co czuję, to chyba gdzieś na policzku. A w dodatku nic a nic nie pomógł.
poniedziałek, 06 kwietnia 2009
środa, 01 kwietnia 2009
wtorek, 31 marca 2009
niedziela, 29 marca 2009
Szliśmy ulicą niedaleko Starego Miasta, by zobaczyć Arkady Kubickiego. Gdy byliśmy niedaleko skręciliśmy w stronę mostu, a następnie wskoczyliśmy na dom, który wynurzał się z rzeki i płynęliśmy na nim do drugiego brzegu, ale ten dom zaczął tonąć. Krzyczeliśmy do ludzi daleko, ale oni nie słyszeli, wyskoczyliśmy więc i ruszyliśmy dalej, doszliśmy prawie pod most a tam zniknęła woda, zamiast niej był już pas startowy, lądowały na nim samoloty, tylko że za chwilę zniknęły światełka i namalowane pasy, kwiaty wyrosły z asfaltu, my usiedliśmy pod ścianą i podszedł do mnie Z., przymilał się i chciał pocałować (sic!) i ja czekałam, aż to zrobi, żebym mogła go uderzyć, zamiast tego wstałam i poszłam pieścić jakiegoś kotka, który zasnął w pudełku i powiedziałam I., że mam jeszcze trochę czasu do francuskiego, (wskazówki zegarka pędziły jak oszalałe), poszłam do jego domu, drzwi wejściowe były obdrapane, a w środku wszystko niebieskie i takie bardzo wysokie ściany, pod sufitem wisiały szklane rogi jeleni, widziałam też rozkładany stół, który miał pomiędzy każdą parą nóg rzeźbioną głowę biedronki. Podeszła do mnie L., pokazała mi w albumie wydzieranki zrobione z dzbanków i torebek herbaty, kolorowe kolaże i wtedy spojrzałam na parapet, na którym stał, też niebieski, młynek sampo i pomyślałam sobie, że to świetny pomysł i że go zazdroszczę.
Ale nie muszę. Bo to był w końcu mój sen. |